IMG_4157aTIFF

Fotografowanie w Norwegii cz. 1 – Kjeragbolten

0 Flares Facebook 0 Email -- Google+ 0 Twitter 0 StumbleUpon 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Fantastyczna formacja skalna Kjeragbolten to obowiązkowy punkt każdego fotograficznego wypadu do Norwegii! Zapraszam do pierwszej z 16 części cyklu pt. Fotografowanie w Norwegii. Przeczytaj mój krótki poradnik, aby Twój wyjazd był jeszcze bardziej udany.

Gdzie zostawić auto: Parking Øygardstøl znajduje się przy drodze Fv500 w miejscu gdzie rozpoczyna się ostry zjazd serpentynami do Lysebotn. Koszt w 2016 r. to 150 NOK. Teoretycznie bilet uprawnia do stania jeden dzień, ale obsługa parkingu poinformowała nas, że można stać ile się chce, byle kwitek opłaty leżał za szybą. Auto stało 3 dni i wszystko było w porządku.

WP_20160814_029TIFF

Parking Øygardstøl i widoczna w dole osada Lysebotn.

WP_20160814_024TIFF

Z Parkingu widoczony jest pierwszy odcinek trasy.

Trasa: Szlak z parkingu do Kjeragbolten liczy 6 km. Moje zdziwienie wywołał poziom trudności tej drogi. Aby dojść do kamienia należy pokonać trzy strome grzbiety skalne, ubezpieczone gęsto łańcuchami i w kilku miejscach wymagające odrobinę większych umiejętności wspinaczkowych. Dalsza wędrówka przebiega w wypłaszczonym terenie przypominającym ogromną spękaną płytę skalną, której wszelkie spękania i szczeliny trzeba pokonać lub wyminąć. Wskazane są dobre buty górskie i doświadczenie na tatrzańskich łańcuchach. Widziałem całkiem sporo osób, które nie radziły sobie już na początkowym odcinku szlaku. Szlak jest oznaczony czerwonymi znakami w kształcie litery T. Końcowy, płaski odcinek trasy może być bardzo mylny w gęstej mgle, która nie zdarza się tu rzadko. Należy wówczas bardzo dokładnie wypatrywać znaków lub kamiennych kopców oraz trzymać się w bezpiecznej odległości od skraju urwiska po prawej stronie.

Kjeragbolten Mapa

Mapa trasy.

WP_20160814_020TIFF

Profil i opis trasy na tablicy przy parkingu.

WP_20160813_041TIFF

Cała trasa oznakowana jest czerwonymi znakami w kształcie litery T.

Dlaczego warto tam fotografować: Jedna z najbardziej znanych osobliwości w górach Norwegii. Kjeragbolten to samotny kilkumetrowy głaz zablokowany w wąskiej szczelinie między dwiema pionowymi ścianami skalnymi. Przepaść pod głazem robi imponujące wrażenie, bo liczy ponad 900 m!!! Spore tłumy, które pojawiają się w tym odludnym zakątku gór, poza kopem adrenaliny, przyciąga przede wszystkim możliwość zrobienia sobie fajnego zdjęcia na kamieniu, co jest czołową pamiątką przywiezioną z norweskiego trekkingu. Kjeragbolten jest na pewno miejscem, które wzbudza duże emocje z powodu ogromnej ekspozycji i stosunkowo ryzykownego wejścia – szczególnie przy mokrej skale. Całkiem sporo osób rezygnuje z wejścia, ale równie wiele wbiega tam na dwa skoki, a pozując do zdjęć wyczynia rozmaite figury i wygłupy. Samo wejście na kamień przebiega w dwóch etapach – najpierw należy pokonać skalny narożnik, który jest moim zdaniem znacznie bardziej niebezpieczny niż sam głaz. Idzie się wąską pochyłą półką skalną w konkretnej ekspozycji. Nie ma żadnego ubezpieczenie poza jedną stalową kotwą po starym łańcuchu, ale można się zaasekurować tylko jednym palcem, bo jest niewielka. Bardziej daje to komfort psychiczny niż rzeczywiste ułatwienie, bo w razie upadku łamie się palca i leci kilometr w dół ;) Po pokonaniu narożnika stajemy przed kamieniem i wejście na niego nie przedstawia już większych trudności.
Ale Kjerag to nie tylko słynny kamień. Gwoździem programu jest według mnie widok z Nesa tindane – wierzchołek ściany blokującej od wschodu słynny głaz, która opada pionowym filarem aż na dno fiordu (900 m!!!) i robi zdecydowanie większe wrażenie, niż położony po sąsiedzku Preikestolen, który jest zresztą z Nesa tindane widoczny przy sprzyjającej pogodzie.

Cała okolica jest na tyle interesująca, że warto zostać tu minimum 2 dni. Powrót można zorganizować tą samą trasą, lub przejść przez szczyt Kjerag i koło jeziora Langavatnet połączyć się ze szlakiem do parkingu.

IMG_4500TIFF

Na trasie nie brakuje miejsc stromych, które wymagają użycia rąk.

IMG_3989TIFF

Łańcuchy przydają się nie tylko podczas marszu mokrą skałą, ale również podczas mijanek, a tych jest tu sporo.

IMG_4052TIFF

Ostatnie metry w skalnej szczelinie. W tle widać już słynny głaz. Spływający po skale z lewej strony strumień, to dobre miejsce do zaczerpnięcia świeżej górskiej wody.

IMG_4063TIFF

Najsłynniejsze zdjęcia z Kjeragbolten powstają właśnie z tego miejsca.

IMG_4085TIFF

Wejście na głaz wiąże się z pewnym ryzykiem. Droga choć krótka jest dość wąska i przepaścista.

IMG_4177TIFF

Wydeptane czoło głazu.

IMG_4246TIFF

Kolejka do pamiątkowego zdjęcia.

20160815_092859

Ja podczas oczekiwania aż ktoś pojawi się na głazie. To najdalsze miejsce, z którego można zrobić zdjęcia. Kolejny krok prowadzi już w przepaść.

Gdzie rozbić namiot: Cała okolica oferuje wspaniałe miejsca biwakowe, a te najbardziej atrakcyjne są moim zdaniem na krawędzi 900 metrowej ściany. Wodę można znaleźć w wielu miejscach, a najlepiej pobierać ją przy samym głazie Kjeragbolten, pod którym niewielki strumień spada 900 metrowym wodospadem na dno Lysefjordu.

IMG_4346TIFF

Płaskie przestrzenie na Nesa tindane to idealne miejsce na biwak.

IMG_4240TIFF

Wspaniała panorama na Lysefjord sprzed namiotu.

IMG_4232TIFF

Mój namiot z wodami Lysefjordu w tle.

BezNazwy_Panorama2TIFF

Zachód słońca trwał 40 minut i mienił się wyśmienitymi barwami.

BezNazwy_Panorama1TIFF

Lysefjord pełen chmur.

IMG_4255TIFF

Na czubku tej ściany można dostrzec mój namiot. Urwisko liczy ponad 900 m!

IMG_4311TIFF kopia

Słynne norweskie latające wiewiórki czyli base jumperzy skaczący w specjalnych kostiumach ze skalnego urwiska.

To była 1 z 16 części mojego poradnika pt. Fotografowanie w Norwegii. Zaglądajcie regularnie, aby złapać kolejne części, które pojawią się w następnych tygodniach! Zapraszam!